poniedziałek, 1 lipca 2013

Strona ostrzega, że pole tytułu jest wymagane, a ja nie mam dziś nawet pół pomysłu na tytuł.

Kochany pamiętniku, 
Ostatni tydzień upłynął mi pod znakiem wkuwania elementów retoryki, powtórek z literatury, czytania lektur. Dziobanie opłaciło się - sesja połknięta z wynikiem bardzo dobrym. Co prawda czekam jeszcze na wyniki dwóch egzaminów, a dzisiaj jeszcze napisałam pracę na zaliczenie jednego przedmiotu (konwersatorium wiedzy o filmie. Miałam napisać esej o jednym z filmów, które oglądaliśmy w semestrze, a napisałam esej o tym, że nie da się pisać o filmie), ale jestem dobrej myśli. 
 
Niniejszym odtrąbiłam wakacje! Wreszcie będzie czas na książkę inną niż zadana lektura, na kino, na przejażdżkę rowerową! Hurra! No, to od czego zacząć?
 
Książki? Są, czekają, ale chętnie zrobię sobie jednak parę dni odpoczynku od czytania. 
Film? Chciałam dzisiaj iść do kina, ale okazało się, że nikt mi nie chce towarzyszyć. Poza tym grają teraz tylko dwa filmy, które chcę obejrzeć, i oba w jakichś barbarzyńskich porach. Odpada. 
Rower? No, dzisiaj akurat trochę chłodno. 
 
Plan na dziś - leżeć pępkiem do góry. Jest mi dzisiaj tak szalenie wszystko jedno, że może nawet zaraz się zdrzemnę. Ale jednocześnie ciągnie mnie do ludzi - przez to wszystko strasznie się ostatnio zdesocjalizowałam (tak, nowe słowo). Poza wyrąbaniem z przyjaciółką zdecydowanie zbyt dużych ilości wina w ostatnią sobotę, tak dawno nie byłam już wśród ludzi, że chyba już nie pamiętam, jak się zachować w towarzystwie. Kochani, pomóżcie, zabierzcie mnie gdzieś z domu, niech ja poprzebywam wśród cywilizacji! 
 
Ech... chyba znowu muszę się poddać. Wiem, że zbyt często stosuję wpisy zastępcze, obiecuję, że to ostatni raz. Za tydzień napiszę coś mądrzejszego.  
Idę szukać towarzysza do kina.

1 komentarz:

  1. a może być towarzyszka do kina? M. Jagiełło

    OdpowiedzUsuń